Walka do końca i doskonałe tempo w niedzielnym etapie Kluza i Stawiarski po Memoriale 2018

Nie był to początek 12. Rajdu Memoriał Janusza Kuliga i Mariana Bublewicza, o jakim marzyli zeszłoroczni triumfatorzy imprezy. Waldemar Kluza i Daniel Stawiarski na otwarcie zmagań zanotowali  ponad 33 sekundową stratę do lidera. Wszystko to z powodu awarii turbo i dużego spadku mocy w ich Fieście Proto. Serwis wymienił uszkodzony podzespół, ale problemu nie udało się całkowicie wyeliminować. Spóźnienie na PKC, nerwowa jazda zakończona wizytą poza drogą i problemy techniczne kosztowały następne kilkadziesiąt sekund. To przekreśliło jakiekolwiek szanse nie tylko na drugie zwycięstwo, ale i na dobry wynik tego startu. 

Załoga i zespół nie rezygnował, a na kolejnej wizycie w parku serwisowym na nowo ruszyły prace nad samochodem. Trzeci przejazd był już lepszy bo dał wynik w pierwszej dziewiątce, ale prawdziwą niespodziankę kierowca z Wieliczki zgotował kibicom dopiero na zamknięcie dnia. Waldemar Kluza znów udowodnił, że potrafi walczyć do końca. Przejazdy na rynku w wykonaniu naszego duetu  to było to, na co kibice czekali cały dzisiejszy etap. Efekt to   drugi i trzeci czas ze stratą 1,2 i 1,9 sekundy do liderujących Nivetta i Hellera.

Waldemar Kluza: „Dawno żaden start nie kosztował mnie tyle nerwów co dzisiejszy dzień. Dużo czasu poświęciliśmy na przygotowania i stanęliśmy na starcie bardzo mocno skoncentrowani. Pierwsza część przejazdu i nasze tempo było dobre, ale szybko cała sytuacja diametralnie się zmieniła. Awaria i ogromna strata – nie tak miał wyglądać ten dzień i powrót do Memoriału. Niestety nie wyczerpało to limitu pecha, który tak naprawdę trwał do ostatniego przejazdu.

 Wiem, że zawiodłem nie tylko samego siebie, ale przede wszystkim tych wszystkich, którzy trzymali za nas mocno kciuki. Na dobry wynik w generalce już nie mogliśmy liczyć, ale po odcinkach na wielickim rynku wiem, że mogę dziś w lepszym nastroju położyć się spać. Mam nadzieję, że w jakimś stopniu odwdzięczyliśmy się kibicom naszą jazdą, tak jak drugim i trzecim czasem na zamknięcie dnia.

Jutro wracamy, bo mamy coś jeszcze do udowodnienia.”

Kibice bardzo liczyli na mocny powrót Waldka Kluzy do rywalizacji i kierowca Forda Fiesty Proto nie zawiódł. Kluza i Stawiarski już wczoraj na wielickim Rynku pokazali, że nie zamierzają składać broni. 

Na otwarcie niedzielnego etapu zgotowali wyjątkową niespodziankę i byli niepokonani na 2250 metrowym, pierwszym przejeździe OS Solne Miasto. Tempo było tak wysokie, że kolejny na mecie Jakub Brzeziński stracił 1,9 sekundy. Ważny był jednak nie tylko wynik odcinka, ale także awans aż o trzy miejsca i powrót do czołowej dziesiątki.

Na tej próbie Kluza okazał się bezkonkurencyjny i wygrał też drugi przejazd, ponownie pokonując Brzezińskiego i Kozdronia. Sobotnie Brzegi nie były dla nas szczęśliwe, ale na ostatnim przejeździe tego odcinka Waldek jeszcze raz pokazał ambicje  sportową złość. Bilans weekendu to łącznie cztery wygrane odcinki, a w tym aż trzy niedzielne. Wynik cieszy tym bardziej, że w Fordzie Fiesta nadal pojawiały się problemy z turbodoładowaniem i spadkiem mocy. Zeszłorocznego zwycięstwa nie udało się powtórzyć, ale załoga i zespół walczył w ten weekend do końca!   

Waldemar Kluza: „Plan, jaki zakładaliśmy przed tym weekendem był zupełnie inny bo nastawialiśmy się na obronę wygranej z 2017. Niestety szybko ten cel okazał się nierealny do zrealizowania. To był bardzo trudny moment i wiele scenariuszy rozważałem w swojej głowie. Zmobilizowaliśmy jednak wszystkie siły. Wiem że wielu ludzi na nas liczyło przed tym startem i robiliśmy wszystko, żeby nie zawieść. Sobotnie Brzegi to etap, o którym trzeba jak najszybciej zapomnieć, ale już wieczorem wrócił optymizm. Mieliśmy ogromne wsparcie kibiców i to też dodało nam skrzydeł. Jazda znów zaczęła nam sprawiać przyjemność, a to pierwsze OS-owe zwycięstwo było naprawdę potrzebne. 

Dziś postawiliśmy wszystko na jedną kartę i mimo, że samochód nie dysponował pełną mocą, chcieliśmy udowodnić, że byliśmy w stanie walczyć o tegoroczne zwycięstwo. Wynik w czołowej dziesiątce jest daleki od tego w co celowaliśmy, ale mimo pechowej soboty mamy po tym starcie wiele powodów do zadowolenia. Ta edycja już za nami, ale wrócimy jeszcze mocniejsi. Dziękujemy, że byliście z nami, także w tych gorszych momentach. Do zobaczenia za rok!!” 

W tegorocznym Memoriale Kuliga i Bublewicza załogę Kluza / Stawiarski wspierają: ROWE Motor Oil, Stalco, Jania Construction, GT-BergmannAutoCzesciValdi.pl, Solne Miasto Wieliczka, Powiat Wielicki, Rally-Tech i Buchti.pl Promotion.