Inauguracja sezonu na Torze Kielce

Są takie miejsca w kalendarzu, które nie potrzebują zapowiedzi. Nie dlatego, że ktoś o nich zapomniał, tylko dlatego, że wszyscy i tak wiedzą. Tor Kielce należy właśnie do tej kategorii. Gdy kończy się zima, a asfalt zaczyna przypominać, że istnieje coś takiego jak przyczepność, to znaczy, że za chwilę ktoś włączy światła startowe i sezon Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski ruszy z miejsca. I jak co roku, nieśmiało, ale jednak zdecydowanie - zacznie się właśnie tutaj, na przełomie kwietnia i maja, w dniach 30 kwietnia - 2 maja 2026 roku.

Wyścig górski na torze brzmi trochę jak żart, ale tylko do momentu, kiedy człowiek zobaczy pierwszy przejazd. Bo Tor Kielce nie próbuje udawać alpejskiej przełęczy. On robi coś znacznie sprytniejszego - tworzy własną definicję „góry”, w której zamiast przepaści mamy bandy, zamiast serpentyn rytm, a zamiast widoków koncentrację tak gęstą, że można by ją kroić nożem. To miejsce, gdzie wszystko dzieje się szybciej niż człowiek zdąży pomyśleć, czy aby na pewno dobrze skręcił.

Trasa inauguracyjna, wykorzystywana w ostatnich sezonach, ma około 2,7 kilometra długości i choć przewyższenie oscyluje w granicach sześćdziesięciu metrów, to nie wysokość jest tu problemem, tylko to, co dzieje się pomiędzy startem a metą. Na tym stosunkowo krótkim odcinku upchnięto kilkanaście zakrętów takich, które nie wyglądają groźnie na papierze, ale w rzeczywistości potrafią skutecznie zweryfikować każde zbyt optymistyczne podejście do gazu. To nie jest trasa, którą się „przejeżdża”. To jest trasa, którą się składa, kawałek po kawałku, zakręt po zakręcie, często bardziej pamięcią niż odwagą.

Zaczyna się jeszcze niewinnie fragment toru, szeroki asfalt, który daje złudne poczucie kontroli. Potem jednak robi się węziej, szybciej i zdecydowanie mniej komfortowo. Rytm zmienia się nagle, jakby ktoś celowo chciał sprawdzić, czy kierowca nadąża nie tylko rękami, ale i głową. Każdy kolejny zakręt jest jak pytanie zadane w pośpiechu nie ma czasu na zastanowienie, trzeba odpowiadać natychmiast. I najlepiej poprawnie.

Zanim jednak ktokolwiek zacznie odpowiadać, musi przejść przez rytuał, który motorsport traktuje z należytą powagą. Już w czwartek, 30 kwietnia, zawodnicy pojawią się na Torze Kielce nie po to, by się ścigać, ale by udowodnić, że w ogóle mogą. Odbiór administracyjny i badanie kontrolne to moment, w którym samochód przestaje być tylko szybki, a zaczyna być zgodny z regulaminem. Dokumenty, podpisy, numery startowe, plombowanie, spojrzenie sędziego technicznego - wszystko to, co oddziela amatora od uczestnika mistrzostw.

Dopiero potem przychodzi czas na właściwe granie. W piątek i sobotę, 1 i 2 maja, rozegrane zostaną dwie rundy GSMP, każda według dobrze znanego schematu: podjazdy treningowe, które pozwalają jeszcze udawać, że to tylko rozgrzewka, i podjazdy wyścigowe, w których już nic nie udajemy. Start na światłach, pomiar czasu z dokładnością do setnych sekundy, a na końcu brutalna matematyka : suma dwóch przejazdów, która nie wybacza ani jednego błędu.

Tor Kielce od lat ma opinię miejsca, które nie imponuje wysokością, ale nadrabia charakterem. Tutaj nie wygrywa się odwagą w czystej postaci, tylko czymś znacznie trudniejszym - powtarzalnością. Trzeba wiedzieć, gdzie odpuścić, żeby później móc przyspieszyć. Trzeba pamiętać, że każdy zakręt coś obiecuje, ale nie każdy dotrzymuje słowa. I przede wszystkim trzeba zaakceptować, że sezon zaczyna się nie od podium, tylko od pierwszego błędu, który ktoś popełni szybciej niż inni.

Bo pierwsza runda ma w sobie coś z początku roku szkolnego. Wszyscy przychodzą przygotowani, z nowymi zeszytami, z przekonaniem, że tym razem wszystko pójdzie zgodnie z planem. Samochody są dopracowane, kierowcy zmotywowani, a zespoły pełne optymizmu, który jeszcze nie zdążył zderzyć się z rzeczywistością. A potem przychodzi pierwszy podjazd i okazuje się, że asfalt ma własne zdanie na ten temat.

I właśnie dlatego Tor Kielce jest idealnym miejscem na rozpoczęcie sezonu. Bo tu bardzo szybko wychodzi na jaw, kto tylko planował, a kto rzeczywiście jest gotowy. Kto pamięta regulamin, a kto potrafi go wykorzystać. Kto przyjechał pojechać, a kto przyjechał się ścigać.

Sezon GSMP 2026 zacznie się więc dokładnie tak, jak powinien od konkretu. Bez wielkich słów, bez zbędnych ozdobników. Od startu, który zawsze wygląda tak samo, ale nigdy nie znaczy tego samego. I od pierwszego zakrętu, który, jak to w Kielcach, nie zadaje pytań. On od razu sprawdza odpowiedzi.