Artur Gaść po Moris Cup Jahodna 2014
Zawody w Jahodnej okazały się dla mnie pechowe. Pierwszego dnia na skutek awarii podczas pierwszego przejazdu wyścigowego nie udało się osiągnąć dobrego rezultatu. Awaria okazała się drobna i została szybko usunięta, jednak nie było już szans na dobry wynik (finalnie 4 m-ce w klasie). Drugiego dnia wyniki w klasie okazały się bardzo wyrównane – po dwóch przejazdach wyścigowych trzech zawodników dzielił czas poniżej 1 sekundy. Zabrakło szczęścia i 0,4s do trzeciego miejsca oraz 0,7s do drugiego miejsca – wynik: ponownie 4-mce w klasie. Drobnym pocieszeniem było uzyskanie najlepszych wyników we wszystkich podjazdach treningowych – trzeba popracować na taktyką Najważniejszy jest jednak fakt, że stać mnie na uzyskiwanie dobrych wyników i walkę o najwyższą pozycję w klasie – czasami potrzebna jest jeszcze odrobina szczęścia do pełnego sukcesu!
Zawody w Jahodnej okazały się dla mnie pechowe. Pierwszego dnia na skutek awarii podczas pierwszego przejazdu wyścigowego nie udało się osiągnąć dobrego rezultatu. Awaria okazała się drobna i została szybko usunięta, jednak nie było już szans na dobry wynik (finalnie 4 m-ce w klasie). Drugiego dnia wyniki w klasie okazały się bardzo wyrównane – po dwóch przejazdach wyścigowych trzech zawodników dzielił czas poniżej 1 sekundy. Zabrakło szczęścia i 0,4s do trzeciego miejsca oraz 0,7s do drugiego miejsca – wynik: ponownie 4-mce w klasie. Drobnym pocieszeniem było uzyskanie najlepszych wyników we wszystkich podjazdach treningowych – trzeba popracować na taktyką J Najważniejszy jest jednak fakt, że stać mnie na uzyskiwanie dobrych wyników i walkę o najwyższą pozycję w klasie – czasami potrzebna jest jeszcze odrobina szczęścia do pełnego sukcesu!