Rafał Grzesiński wygrywa Memoriał w Wieliczce
Dwa lata po pierwszym sukcesie, Rafał Grzesiński i Mateusz Tutaj ponownie wygrali Memoriał Janusza Kuliga i Mariana Bublewicza. Najszybsza w obydwu przejazdach odcinka w Wieliczce, kielecka załoga pokonała o 4,83 sekundy Andrzeja Szepieńca i Jarosława Zawadzkiego. Trzecie miejsce przypadło Marcinowi Słobodzianowi i Łukaszowi Witkowi.
Podczas drugiego przejazdu mżył deszcz. Długo prowadził Jakub Brzeziński z klasy 1, startujący jako drugi. "Killer" ruszający jako ostatni, poprawił czas załogi w C2-ce o 1,01 sekundy. - Zdecydowaliśmy się na intermediate z tego względu, że zaczął padać kapuśniaczek, a to jest pierwszy deszcz po długim okresie niepadania - mówił Rafał Grzesiński. - Zrobiło się ślisko, więc wybraliśmy opony przejściowe. To było dobre posunięcie. Mamy bardzo dużą przewagę. Skończyliśmy zawody na pierwszym miejscu. Moc dostarczyła nam strasznie dużo emocji. Naprawdę to jest to - mieć dostatek mocy a nie niedobór. Było trochę stawania bokiem. To auto idzie dopiero od pięciu tysięcy - do dziewięciu tysięcy. Jak już się napompuje turbo to emocje są niesamowite.
Mam zamiast startować w tym roku w GSMP chociaż różnie może z tym być. Czekamy na ukończenie budowy naszego nowego auta , więc nie wiadomo czy się wyrobimy. To też będzie Mitsubishi Lancer - Dziewiątka - ale już bardziej taki
przystosowany do GSMP, E1. Do tej pory ścigałem się Lancerem N-grupowym, tylko z mocnym silnikiem. Właśnie dzisiaj jadę taką wzmocnioną N-ką.
- Było fajnie! - powiedział Andrzej Szepieniec. - Wczoraj byliśmy zdruzgotani czasem. Miejsce można uznać za fajne natomiast dzieliła nas przepaść od chłopaków. Jechaliśmy zachowawczo, żeby móc dzisiaj pojeździć. Dzisiaj było trochę lepiej aczkolwiek nie obeszło się bez problemów technicznych. Nie chcę marudzić - jestem po prostu szczęśliwy, że to dojechało, bo przerywało. Tak że wszystko super! W drugim przejeździe wybrałem bezpieczne rozwiązanie i pojechaliśmy na mediach. Fajnie się jechało, tylko przerywało i nie zawsze było czym jechać. Myślę, że to wszędzie było słychać. Cieszymy się, że jesteśmy na mecie. Naprawdę mieliśmy dużo problemów, żeby tu wystartować, bo w poniedziałek wybuchł nam silnik i gdyby najlepszy mechanik Reniu nie zrobił nam tego motoru, to by nas tutaj nie było. Specjalne podziękowania dla Renia!
Niestety, budżetowo nie da rady wystartować w pełnych GSMP. Na pewno będą okazjonalne starty w górach. Limanowa na pewno ze względu na mistrzostwa Europy i na to, że to mój domowy wyścig, a w Korczynie mamy niewyrównane rachunki z zeszłego roku, więc chętnie. A może coś jeszcze - zobaczymy, jakie będą humory, jak się będzie jakiekolwiek pieniążki zarabiać...
Szymon Kornicki i Przemysław Mazur w drugim przejeździe uzyskali trzeci czas w generalce i awansowali na piąte miejsce, za Damiana Łatę. W klasie 2 Kornicki wyprzedził Jana i Monikę Chmielewskich o 2,76 sekundy. Za dwoma DS3 R3T finiszowała Sierra RS Cosworth Marcina Kozłowskiego i Michała Jucewicza (+18,86). Czwarte miejsce zajął siostrzeniec Janusza Kuliga, Michał Bachula, ubiegłoroczny mistrz Śląska.
W klasie 1, Jakub Brzeziński i Grzegorz Czernecki w C2 R2 Max zostawili za sobą Michała Streera i Zbigniewa Gruszkę w Fieście R2 (+7,66) oraz Michała Kluziewicza i Łukasza Biernota w Saxo VTS (+18,82).
foto Arkadiusz Bar
więcej informacji na autoklub.pl