Triumf Béreša w Banovcach
Górskie Samochodowe Mistrzostwa Polski w ten weekend miały okazję zawitać poza granicami kraju, a to w związku z wyścigiem w Banovcach. Do startu na trasie Jankov Vrsok zgłosiło się ponad 110 zawodników. Najliczniejszą grupę stanowili oczywiście gospodarze, ale nie zabrakło także mocnych ekip z Czech i oczywiście z Polski. Kibice mogli śledzić rywalizację prawie całej czołówki GSMP.
Trasa liczyła 3700 metrów i przywitała zawodników swoimi najlepszymi atutami. Wszystko rozpoczęło się jak zwykle od piątkowego Odbioru Administracyjnego i BK, ale w parku maszyn życię tętniło już w piątek rano - tradycyjnie na imprezach u naszych południowych sąsiadów panowała piknikowa atmosfera. Część sportową rozpoczął sobotni pierwszy podjazd treningowy, który ruszył kilka minut po ósmej rano. Dla wygody kierowców stawkę podzielono na dwie grupy. Pierwsze na trasę wyjechali zawodnicy słowackiego pucharu i klasy historycznej. Gdy pierwsza grupa zjechała do serwisów, wtedy na start zaczęły podjeżdżać wyższe klasy.
Autorem pierwszego najszybszego czasu został Jozef Béreš Jr (Skoda Fabia WRC), który o zaledwie 0,122 sekundy wyprzedził Davida Komarka w formule Norma M20FC EVO. Najszybszym z Polaków okazał się Dubai. Igor Drotar, legenda słowackiego sportu samochodowego przywiózł do Banovców Lancera WRC i dzień rozpoczął od piątego wyniku. W przedziale półtorej sekundy zmieścili się za Drotatem, Waldemar Kluza i Andrzej Szepieniec. W Grupie A i N nie było niespodzianek. W pierwszej najszybszy był Piotr Ostrowski, a w drugiej Michał Ratajczyk (obydwaj w Lancerach Evo). O sile stawki niech świadczy fakt, że najszybszy zawodnik samochodów historycznych na pierwszym treningu uplasował się dopiero na 30 pozycji (Paweł Dziewiątkowski – Lancer Evo).
Drugi trening to mocny atak Davida Komarka. Kibice po raz pierwszy mogli zobaczyć przejazd poniżej 1:50. Kierowca Normy M20FC osiągnął dokładnie 1:46,338 i był to czas o prawie 7 sekund lepszy od Jozefa Béreša. Trudno było o lepszą zapowiedź emocji na podjazdach wyścigowych. Obydwa treningi minęły bez większych przerw i problemów, a za to w pięknej pogodzie.
O 13:00 na swój podjazd wyścigowy wyruszył pierwszy zawodnik Narodowego Pucharu Słowacji. Po pierwszej turze najlepszy czas należał do Michala Žiaka (Mitsubishi Lancer Evo – w stawce Narodowego Pucharu) oraz Wojciecha Bełtowskiego (Audi Sport Quatro) najszybszego wśród samochodów historycznych. Gdy jednak na trasę zaczęły wyjeżdżać coraz mocniejsze samochody to nie trzeba było długo czekać na poprawienie najlepszego wyniku. Jako dwie ostatnie na trasę wyjechały formuły Norma. Aż do przedostatniego przejazdu liderem rywalizacji był Béreš, ale David Komarek czasem 01:46,543 nie nikomu nie pozostawił złudzeń. Dobrym tempem popisał się Andrzej Szepieniec. W obrębie 1,5 sekundy zmieściły się jeszcze cztery Mitsubishi – Marek Rybicek, Dubai, Waldek Kluza i Igor Drotar. Pierwszą dziesiątkę zamknął Maciej Oleksowicz, który na ten weekend postanowił zmienić dyscyplinę z rajdów na wyścigi górskie. Prowadzenie w grupie N należało do Michała Ratajczyka, a po kłopotach technicznych Piotra Ostrowskiego, Grzegorz Kozioł stracił głównego rywala w grupie A. Doskonała atmosfera wyścigu Jankov Vrsok zaczęła się jeszcze bardziej rozgrzewać, gdy o 15:15 ruszył drugi podjazd wyścigowy.
W wyjątkowo mocno obsadzonej grupie samochodów historycznych po raz kolejny najlepszy czas należał do Wojciecha Bełtowskiego. Krakowski zawodnik dopisał na swoje konto kolejny komplet punktów za wygraną rundę. Podium uzupełnili Rafał Szumiec (Lancia Delta Integrale) oraz Paweł Dziewiątkowski (Mitsubishi Lancer Evo VII). W grupie A w pełni sił wrócił do rywalizacji Piotr Ostrowski, ale mimo wygranego podjazdu straty już nie było możliwości odrobić. Po komplet punktów sięgnął Grzegorz Kozioł. W rywalizacji pomiędzy Lancerami Grupy N i A wyżej sklasyfikowano Michała Ratajczyka, który po raz kolejny w swojej klasie stanął na najwyższym podium.
Wśród polskich zawodników chyba najbardziej zacięty pojedynek stoczyli Andrzej Szepieniec i Dubai. Aktualny Mistrz Polski przegrał podium zaledwie o 0,036 sekundy, ale przede wszystkim „wykręcił” czas lepszy od bezpośredniego rywala – Andrzeja Szepieńca. Z tej dwójki to jednak Krakowianin po dwóch przejazdach był wyżej (chociaż zaledwie o 0,246). Kierowca Lancera był najszybszym z Polaków, ale zwycięzcą 9. rundy GSMP został Jozef Béreš. To właśnie pojedynek tego kierowcy z formułami był ozdobą rywalizacji. David Komarek ponownie był najszybszy, ale przewaga nad kierowcą Skody z przejazdu na przejazd topniała. Podium uzupełnił Jiri Spalek w drugiej Normie.
Niedziela to nowe otwarcie rywalizacji i nowe rundy łącznie pięciu rozgrywanych wspólnie cykli. Harmonogram dnia był podobny do tego z soboty, ale w niedziele zmiany postanowiła wprowadzić za to pogoda. Od pierwszego podjazdu nad trasą zbierały się ciemne chmury, z których co jakiś czas straszył lekki deszcz. Obydwa treningi zapisał na swoje konto Czech David Komarek. Jozef Béreš zyskał nowego rywala, ponieważ Marek Rybicek w niedzielę narzucił dużo lepsze tempo. W stawce Polaków treningi podzielili między siebie Dubai i Szepieniec, naciskani przez Igora Drotara.
Gdy trwał pierwszy podjazd wyścigowy to załamała się pogoda i deszcz wywrócił całą klasyfikację. Zawodnicy z pierwszej tury osiągali jeszcze czasy zbliżone do dwóch minut, ale z upływem czasu wody na trasie było więcej i warunki stawały się coraz trudniejsze. W najmocniejszej klasie najlepiej z warunkami poradzili sobie Marek Rybnicek i Igor Drotar. Najwyżej sklasyfikowanymi Polakami byli zawodnicy klasy historycznej – Bełtowski, Szumiec i Dziewiątkowski.
Na ostatnim podjeździe warunki były nadal bardzo trudne, ale chociaż wyrównane. Formuły nie zostały sklasyfikowane w pierwszym podjeździe, więc Davida Komarka i Jiri Spalka zabrakło w wynikach. Na placu boju zostali zawodnicy samochodów. Po kłopotach Waldemara Kluzy i Andrzeja Szepieńca w czołówce spośród Polaków pozostali Dubai i Oleksowicz. Ostatecznie zasłużonym zwycięzcą został Jozef Béreš (Skoda Fabia WRC), a podium uzupełniły dwa Mitsubishi – Lancer EVO 600+ Marka Rybnicka i Lancer WRC Igora Drotara. Dubai, najszybszy wśród Polaków tak jak na podjeździe, zakończył niedzielę czwarty. W pierwszej dziesiątce znaleźli się jeszcze Maciej Oleksowicz i Piotr Ostrowski. Andrzej Szepieniec spadł na 11. miejsce. Dobry wynik zanotował Paweł Dziewiątkowski, który sięgnął po zwycięstwo „historykach” (przed Szumcem i Bełtowskim). Pomiędzy Szepieńcem i Dziewiątkowskim znalazł się jeszcze najszybszy w grupie N, Bartłomiej Wiśniowski (Lancer Evo). Na mecie sklasyfikowano 88 zawodników.
Autor: Mateusz Buchtyar - portal GSMP.pl
Na zawody bezpiecznie dowiezły nas samochody marki Volvo !