Wypowiedzi zawodników po Banovcach
Radek Ćwięczek: Jestem bardzo zadowolony z przebiegu całego weekendu! Już w sobotę ,kiedy zająłem czwarte miejsce moja jazda była dobra i byłem dobrej myśli przed niedzielą. Sobotnie czasy były konkurencyjne, co w tak licznej i mocnej klasie jest bardzo ważne. Niedziela to pierwszy bardzo dobry podjazd w deszczu i minimalne różnice w pierwszej trójce. Drugi podjazd już po suchym był szybki co zaowocowało drugim czasem i takim samym miejscem na mecie!
Bardzo dziękuję chłopakom z Materniak Autosport i całej ekipie za pomoc, cenne rady i drobną „zamianę" opon przed drugim podjazdem wyścigowym- to było super posunięcie! Auto jechało fantastycznie i mam ogromnie dużo nowego doświadczenia z tego weekendu. Startuje czwarty rok i cały czas się czegoś uczę, właśnie to jest w tym sporcie wspaniałe!
Zdobyte punkty umocniły mnie na trzecim miejscu w klasie, choć do chwili kiedy jest szansa na drugie miejsce, będę walczył do końca! Strata do Mateusza jest niewielka i wszystko rozegra się w Sopocie i Korczynie. Gratuluję tytułu Mistrza Polski Bartkowi Bąkowi, który zdominował tegoroczne zmagania w N-2000. Bardzo dziękuję moim partnerom Finish-A oraz CATKOP dzięki którym mogę zaliczać ten sezon. Teraz chwila przerwy i jedziemy do Sopotu - do zobaczenia!
Partnerami zespołu Ćwięczek Sport w sezonie 2015 są CATKOP, Finish-A oraz Słodko Słone Catering. Patroni medialni: portal TopRally.pl, telewizja TVP Kraków, radio Eska oraz gazeta Auto-Moto Biznes.
Michał Tochowicz: „Rozpoczynam dopiero swoją przygodę z wyścigami górskimi, więc w tym roku wszystko jest dla mnie nowe. W Banovcach nie było inaczej, ale szybko polubiłem to miejsce. Trasa, jaką tutaj mieliśmy do dyspozycji jest naprawdę niesamowita. Jest cały czas bardzo kręto, a krzywizny zakrętów są bardzo zróżnicowane, więc bardzo istotny jest tutaj tor jazdy. Jest to można powiedzieć trasa pod mój samochód, w którym nie osiągamy dużych prędkości na prostych, ale w sekwencji zakrętów staje się konkurencyjny. To też doskonała okazja do poprawiania swoich umiejętności, bo te niespełna cztery kilometry jazdy są bogate w różne atrakcje.
Cieszę się, że już teraz byłem w stanie nawiązać walkę, bo międzynarodowa konkurencja była naprawdę mocna. Ogromnie ważne były dla mnie wskazówki, jakie przekazał mi Waldek Kluza, za które bardzo mu dziękuje. To dla mnie miła niespodzianka, że to co traciłem do rywali na suchym, udało się odrobić w niedzielę, gdy trasa była bardzo mokra. Pakiet emocji był naprawdę duży. Oprócz sportowych były także te pogodowe. Sobotnie upały mocno dały się we znaki, a gdy już zrobiło się chłodniej to dopadło nas oberwanie chmury. Celem było zejście z czasem przejazdu poniżej granicy 2:13 i myślę, że cel był w moim zasięgu, ale niestety deszcz na to nie pozwolił.
Do tego wszystkiego w sobotę przytrafiła nam się awaria. Na jednym z podjazdów pojawił się problem ze wspomaganie kierownicy, które momentami przestawało działać. Przy tylu ostrych zakrętach był to duży problem. Ekipa K-Sport wykonała jednak doskonałą pracę i szybko poradziła sobie z problemem i mogłem już sprawnym samochodem wrócić do walki.
Podoba mi się tutaj organizacja. Bardzo dobry pomysł z podzieleniem stawki na dwie grupy sprawił, że wszystko działało sprawnie i dużo szybciej. Chciałbym serdecznie podziękować wspierającym nas partnerom: ProfiAuto, ROWE Motor Oil i K-sport Auto Serwis.
Teraz nadeszła kolej na Sopot. Trasa jest tam nietypowa, jak na GSMP, bo przypomina odcinek specjalny, ale dobrze się czuje w takich warunkach, więc czekam niecierpliwie na start."
Michał Ratajczyk (DaftRacing): Jestem bardzo zadowolony z weekendu wyścigowego w Banovcach. Trasa od razu przypadła mi do gustu, charakterytyka sprzyjała osiąganiu dobrych wyników samochodem fabrycznym takim jak nasze Mitsubishi EVO IX. Atmosfera bardzo fajna, dużo zawodników z całej Europy. Pogoda również dopisała, jedynie w niedzielę pojawił się przelotny deszczyk. Po raz kolejny stanąłem na najwyższym stopniu podium w grupie N, zarówno podczas sobotnich jak i niedzielnych zmagań w GSMP, oraz zająłem 2 miejsce w międzynarodowej rywalizacji FIA CEZ, co cieszy jeszcze bardziej. Tym razem miałem trochę przygód, drugiego dnia nie dohamowałem do patelni i wypadłem z trasy. Uszkodzenia były na tyle nieduże, że udało się dojechać do mety i naprawić auto na kolejny podjazd. Podczas drugiego podjazdu wyścigowego miałem również kontakt z krawężnikiem, ale nic poważnego się nie stało i udało się bez problemów dojechać do mety. Samochód jak zawsze był rewelacyjnie przygotowany przez serwis 7motorsport, został również błyskawicznie naprawiony po dzwonie. Bardzo mi szkoda mojego konkurenta Krzyśka Derenia, który miał poważny wypadek, mam nadzieję, że szybko wróci do rywalizacji. Kolejna runda za dwa tygodnie z Sopocie, więc będzie też okazja na krótki urlopik.Bardzo dziękuję firmom: DaftCode, technicsystem.pl, kwejk.pl za wspieranie moich startów, serwisowi 7motorsport za przygotowanie samochodu, ODS-opony do sportu za pomoc w doborze opon, oraz kibicom za doping, szczególnie tym na trasie. Nasze filmiki znajdziecie na profilu DaftRacing: facebook.com/daftracing.
Grzegorz Kozioł: - Banovce już za nami. To był bardzo ciekwy wyścig, na jednej z najlepszych tras w kalendarzu GSMP. Sobota była dla mnie idealna. Zaliczyłem wygraną w grupie A w klasyfikacji GSMP i wśród wszystkich samochodów grupy A podczas międzynarodowych zawodów. Cieszy mnie najbardziej frekwencja kibiców, którzy jak co roku pojawili się na Jankov Vrsok w bardzo upalny weekend, gdzie temperatury dochodziły do 30 stopni. Auto sprawowało się idealnie, a kierowca nie zawiódł. Niestety w niedzielę popełniłem kilka błędów i Piotrek Ostrowski wyprzedził mnie w klasyfikacji. Jeśli nie da się być pierwszym, to trzeba zadowolić się drugim miejscem. Chciałem pogratulować zwycięzcom w klasyfikacji generalnej i bardzo podziękować moim partnerom firmie Flora z Krakowa, Uni-Matic, Rodax oraz ekipie Witek Motorsport, która obsługuje mój samochód. Podziękowania również dla portalu www.wyscigigorskie.pl oraz firmy Team Promotion Marketing i PR Sportowy za obsługę medialną. Teraz zbliża się Sopot i nadmorskie rundy GSMP, na które wybieramy się już 21 sierpnia.
Boczek: Świetne zawody w międzynarodowym towarzystwie. Do Banovców przyjechali zawodnicy z Europy którzy ścigają się w FIA CEZ. Mocna obsada w klasie E1+2000 zagrzała mnie do walki i poprawiania czasów z 2014 roku. Po ostatnim występie na Jankov Vrsok, 3700 metrowa trasa została moją ulubioną. Jest mocno pod górę, jest blisko 30 zakrętów i trzeba się napracować. Poprawiłem wynik aż o 7 sekund i z tego jestem najbardziej zadowolony. Cieszy mnie również progres podczas samych zawodów. W sobotę było szybko, ale w niedzielę przycisnąłem jeszcze bardziej. Również po mokrym jechałem naprawdę szybko i co najważniejsze bezbłędnie. Dobry czas jak na moje umiejętności to wypadkowa mojej jazdy ale i cennych uwag Dubaja i Andrzeja Lenczowskiego. Weekend na Słowacji zaliczam do bardzo udanych, a dzięki kibicom, którzy w niedzielę pojawili się na trasie mój humor był naprawdę dobry. Tak jak podczas każdych zawodów moim celem na ten rok jest poprawa czasów. Jak do tej pory udało mi się to na każdej trasie.
Dubai: Banovce w tym roku okazały się bardzo trudne. Pomimo moich najlepszych chęci, nie udało się wygrać. Chciałem pochwalić ekipę 4Turbo za drugi dzień. Kiedy zjechałem na luzie do serwisu, chłopaki mieli do rozebrania całą skrzynię biegów, żeby wymienić sprzęgło. Podobnie jak rok temu, pomógł mi trochę deszcz. Zawodnicy którzy stali na starcie musieli pojechać do serwisów i wymienić koła. Ten czas pozwolił mechanikom na poskładanie do końca samochodu. Te kilka cennych minut zaważyło na trzecim miejscu, bo inaczej pewnie bym nie wystartował. Dwukrotnie trzecie miejsce, to całkiem niezły wynik. Tym bardziej, że na Jankov Vrsok jadąc po deszczu nie było łatwo. Ja ciągle zbieram doświadczenie. Po raz kolejny skrzynia biegów nie chciała ze mną współpracować. Tracę dużo na starcie. Ale taki jest motorsport. Ekipa 4Turbo musi pochylić się nad skrzynią, żeby na Sopot zaczęło to funkcjonować. Nie przepadam za nadmorską trasą. W ubiegłym roku nawiedziła nas fatalna pogoda, a do tego bardzo nierówny i dziurawy asfalt spowodował wiele wypadków. Naprawdę takim samochodem jak mój między Sopotem a Gdynią jedzie się bardzo trudno. Na koniec chciałem pogratulować Słowakom oraz Andrzejowi wyniku w Banovcach, podziękować kibicom za doping.
Roman Baran: Dwa dni zmagań na Słowacji mogę uznać za udane. Obydwie rundy ukończyłem na dobrym drugim miejscu co nadal daje mi prowadzenie w klasyfikacji rocznej. Pierwszy dzień ukończyłem z przygodą, gdzie ze swojej winy uderzyłem w krawężnik co odjęło mi trochę czasu, ale nie uszkodziło zawieszenia w moim Renault Clio. Drugi to loteria opon – podczas pierwszego podjazdu wyścigowego spadł deszcz i pierwsza część stawki jadąca w klasie historycznej miała szanse pojechać po suchej nawierzchni. Natomiast dla tych mocniejszych samochodów było to loterią. Ja postawiłem na opony deszczowe, które dały mi pierwszy czas podjazdu w klasie. Drugi podjazd wyścigowy przegrałem z Karolem Krupą o ponad 2 sekundy co dało mi kolejne drugie miejsce. Rywalizacja w całej klasie E1-2000 była zacięta bo mogliśmy rywalizować z zawodnikami spoza naszych granic. Mimo tego, że startowało nas ponad 100 zawodników zawody przebiegły bardzo sprawnie co sprawia, że chce się tu wracać. Każdorazowo jak pojawiam się na rundach w Banovcach na trasę przychodzą tłumy kibiców co można było zaobserwować również i w tym roku – dziękuję wszystkim za świetny doping. Za trzy tygodnie startujemy w Sopocie na bardzo szybkiej, technicznej, rajdowej trasie. Dziękuję zespołowi L Racing s.r.o. za możliwość startu w ich barwach oraz serdeczne podziękowania dla Miasta Rzeszów – stolicy innowacji, za wsparcie oraz moich partnerów: Szik, Handlopex, Bendix, LRacing, Carrera, B3Studio, Cutline, Motul, wyscigigorskie.pl, Gazeta Codzienna Nowiny, a także najlepszej firmie obsługującej zawodników GSMP, czyli Team Promotion Marketing i PR Sportowy i portalowi www.wyscigigorskie.pl za wyjątkowy patronat medialny i najlepsze relacje prosto z tras GSMP.
Łukasz Strzelecki: Mój debiut w Banovcach zakończył się przed czasem. Niestety z powodu przepalonej uszczelki pod głowicą w Mini nie udało mi się ukończyć zawodów w sobotę. Zabrakło dosłownie jednego podjazdu do szczęścia. Niedziela została spisana na straty już w sobotni wieczór, kiedy okazało się, że na miejscu nie da się zorganizować uszczelki. Szkoda, bo po podjazdach treningowych byłem dobrze przygotowany do walki o jak najlepszy czas. Analiza onboardów z podjazdów treningowych dała mi bardzo wiele. Znalazłem miejsca w których trzeba było przyspieszyć i podjazd wyścigowy pokazał, że da się to zrobić w praktyce. Zaczynałem czuć samochód i trasę. Szkoda, ale taki jest motorsport, nieprzewidywalny. Cieszę się, że miałem okazję ścigać się na Jankov Vrsok, bo to jest wspaniała trasa. Bardzo techniczna, zakręt w zakręt, a do tego śliska i trzeba na niej bardzo uważać, bo chwila dekoncentracji może spowodować wizytę na krawężnikach, albo na barierach. Mój start nie byłby możliwy bez Taboss Kart Nysa Piotrka Soi, Baran Motosport oraz 4Turbo, którym bardzo dziękuję za pomoc. Oczywiście podczas zawodów otrzymałem niesamowite wsparcie od kierowców, którzy bardzo pomogli mi w debiucie. Bardzo serdecznie wszystkim dziękuję za wsparcie, pomoc i dobre wskazówki przed i podczas wyścigu. Wiem jedno, że już niedługo wracam w Mini na trasy GSMP, bo zaraziłem się wyścigami górskimi bardziej niż się tego spodziewałem.
Paweł Gos : Czas na podsumowanie weekendu Exact Systems Race & Rallye Team w 9 I 10 rundzie GSMP Banovce Jankov Vrsok: Jak dla mnie była to okropna sobota i niebiańska niedziela. Pierwszy dzień i pęknięty slick na drugim przejeździe treningowym ustawił całą rywalizację. Z krzywą zwrotnicą i wystającym kołem nie było szans na szybką jazdę ani na dobry wynik. Rafał "docierał" swojego odbudowanego Lancera po awarii silnika na pierwszych przejazdach i w wyścigowych osiągał już konkurencyjne czasy. Wieczorem i w nocy walka chłopaków z Vacat Serwis Rafała Grzesińskiego z naprawą mojego Subaru (specjalne podziękowania dla Kasi Zbrzeskiej i Mariusza Rosy za nocną logistykę ) i na niedzielę byłem już gotowy. Niestety u Rafała Serafinowicza okazało się, że jeden tłok może być uszkodzony (brak ciśnienia) co zaprzepaściło możliwość jego rywalizacji następnego dnia.... Na placu boju pozostałem więc sam. Koledzy wspierali mnie w obrębie serwisu. Dzięki dobrym radom Rafała Serfainowacza i Andrzeja Lenczowskiego oraz wskazówkom Michała Ratajczyka zmieniłem trochę tor jazdy i zaryzykowałem szybszą jazdę na rajdowym slicku R11. Opłaciło się! W przejazdach treningowych zbliżyłem się już bardzo blisko do BMW Jacka Handla i Janusza Jani. Pierwszy przejazd wyścigowy dał mi czas poniżej 2m13s i… wtedy zaczęło padać… Druga grupa zawodników w mocniejszych autach jechała już w trudnych śliskich warunkach na mediach lub oponach deszczowych co było widać w wynikach. Sytuacja przypominała mi tą z Limanowej: przesychający deszcz czy nie?!? Rajdowy slick czy media… I rozpoczęły się szachy… Deszcz ustał, zaczęło przesychać dlatego decyzja o pozostawieniu R11 okazała się trafna. Udało mi się powtórzyć wynik z pierwszego przejazdu co pozwoliło mi na zdobycie II miejsca w klasie C7YT10+2000, drugiego miejsca w grupie C7 i III miejsca w klasyfikacji generalnej samochodów turystycznych. Za największy jednak sukces uważam zwycięstwo w równej walce z moimi bezpośrednimi rywalami w BMW oraz 15 miejsce w klasyfikacji generalnej (sic!) całego wyścigu na 111 zawodników